Iluzjon_K.Szuba-30
Rozdyskutowane kawiarnie Archipelagu

Rozdyskutowane kawiarnie warszawskie- relacja z międzypokoleniowych dyskusji Archipelagu Pokoleń

- W zeszłym roku burzliwe dyskusje wywoływały seksualność i cielesność. A że staramy się trzymać dyskusje w jednej literze, stworzyliśmy cykl „Seks, Szczęście, Społeczeństwo”. W tym roku wybraliśmy W jak wolność, Warszawa i współpraca – tak historię debat pod jedną literą organizowanych w warszawskich kawiarniach przedstawił Damian Kalita, koordynator programu Archipelag Pokoleń.

Wolność a moda
Solec 44. Przez kawiarniany gwar przebija się głos prof. Anny Giza-Poleszczuk, rektor Uniwersytetu Warszawskiego – „Wolność od” to niepodleganie presjom, które nami zarządzają z ukrycia. „Wolni do” jesteśmy, gdy nie podlegamy lękom i przesądom, co komu wypada i wolno robić. Chodzi o samostanowienie. Mikrofon przejęła Monika Płatek, kryminolożka. Według niej jednym z najtrudniejszych do zwalczenia ograniczeń i przesądów są wyuczone stereotypy płciowe .
– Zbudowane przez lata przekonania, że np. kobiety są gorsze w matematyce, to wiedza przekazywana podskórnie, to wiedza którą przekazaliśmy w inny sposób. Mogę mówić mojej córce, że jest najcudowniejsza na świecie, najzgrabniejsza i najładniejsza. Ale gdy przy niej mówię tez o koleżance „zobacz, jak ona utyła, jak ona wygląda, jak się postarzała!”, to tak naprawdę przekazuję córce prawdę, że jedyne co się liczy to jest wygląd i wiek. Bardzo wiele ograniczeń nie bierze się z prawa, ale z kultury, w której żyjemy.

Dla Noniewicza, wykładowcy ASP wolność przejawia się w modzie. – Moda określa to, co jest popularne, co jest w trendach, dobre dla uzyskania efektu. Modne może być ubranie, ale też zachowanie – mówił. Temat mody szybko zdominował dyskusję. – Dopóki manekiny na sklepach wystawowych wyglądają anorektycznie, a przy tej pięknej Beyonce [reklamującej znaną markę odzieży] nie stanie kobieta w moim wieku i o mojej figurze, to ja nie czuję się wolna w przestrzeni publicznej – powiedziała Monika Płatek, prawniczka i kryminolożka. – Nie istnieją dyktatorzy mody – zapewniał Noniewicz. Dziś modę tworzymy sami.
Sala zawrzała.

Rozdyskutowane kawiarnie
– Tematy debat tworzymy w trakcie pracy z grupą Archipelagu Pokoleń. Patrzymy, jakie tematy rezonują – mówi Damian Kalita. – Celem Ę jest przełamanie stereotypu – bardzo obecnego w Polsce – że młodsi i starsi ludzie nie mają o czym rozmawiać i nie potrafią dojść do porozumienia. Wierzymy, że dialog jest możliwy, tylko brakuje dla niego miejsca w przestrzeni publicznej. Zabraliśmy się więc za tworzenie tej przestrzeni. Gdy spotka się kilka pokoleń – młodzież, ludzie w średnim wieku i seniorzy – mogą się nie zgodzić, mogą nawet pokłócić, ale przynajmniej czegoś się o sobie dowiedzą – przekonuje.

Organizatorzy debat podkreślają, jak ważne jest to, aby przestrzeń nie była formalna i zamknięta, jak na uniwersytecie. – Sala wykładowa usztywnia rozmówców i powoduje, że czują się mało komfortowo. Dlatego zaprosiliśmy do współpracy kawiarnie. Nasze doświadczenia są budujące. Lokale, w których urządziliśmy nasze debaty -Towarzyska, Kulturalna oraz Sztuki i sztuczki – same otwierają się na starsze pokolenie. Robią dansingi, cykliczne spotkania dla seniorów, mają też specjalne zniżki dla starszych. W tym roku goszczą nas Solec 44, MiTo i Cafe Iluzjon. Marzy nam się, aby w przyszłości zrobić akcję w Ogrodzie Saskim. Przyjść tam z krzesełkami i dyskutować na otwartej przestrzeni – planuje Damian.

Warszawa
Widownia w cafe Iluzjon była czujna. – A od jak dawna państwo mieszkacie w Warszawie? – padło pierwsze pytanie kontrolne. Przed trzydziestką starszych mieszkańców Warszawy zasiedli w końcu młodzi aktywiści. Trzeba było ich sprawdzić. – Żyję tu od urodzenia – powiedział Grzegorz Lewandowski, twórca lokalu Chłodna 25. – Ja też – zapewnił szybko Jan Mencwel, badacz Pracowni Badań i Innowacji Społecznych Stocznia, związany też z Klubem Inteligencji Katolickiej. Ewa Wałecka nie mogła o sobie powiedzieć, że jest rodowitą warszawianką, ale jako członkini Kapeli ze Wsi Warszawa jest bardzo związana z miastem.

- Ja pamiętam jak był budowany Pałac Kultury – rzucił ktoś na sali. – Nie wyobrażacie sobie Państwo, jaką kulturotwórczą moc ma Pałac. Jedyna porządna sala konferencyjna w stolicy, do dziś! Młodsze pokolenie go nie docenia. Mam żal, że się nie ceni tego, co jest w substancji miasta wartościowe – mówił uczestnik Archipelagu. – Park wokół Pałacu byłby najgenialniejszą rzeczą dla Warszawy – wtórował mu damski głos.

Kultura dla Kowalskiego
Filip poruszył problem dostępności kultury. – Dla kogo ma być to miasto? Warszawa jest pełna drogich inwestycji i kultury z wyższej półki, ale nie ma nic dla przeciętnego Kowalskiego – stwierdził i momentalnie spotkał się z głosami sprzeciwu:
– Ja dzisiaj oddycham tą wolnością w Warszawie, bo moja młodość przypadła na stan wojenny. Wtedy to nie było kultury dla Kowalskiego! Dziś oferta jest szalenie bogata. Kultura w Warszawie jest bardzo prężna – mówiła uczestniczka Archipelagu i zwróciła się do panelistów. – Wy, młodzi, żyjecie w innych czasach. Dla nas to wszystko, co został zbudowane przez ostatnie 20 lat, jest naprawdę super.

Do dyskusji wciągnięte zostają też osoby obecne na debacie z przypadku. Anna mieszka na Narbutta, właśnie wysiadł jej w domu Internet, więc wpadła do Iluzji sprawdzić maile. Gdy usłyszała, że rzecz się toczy o kulturze w Warszawie, zabrała głos, a potem z zainteresowaniem śledziła dyskusję do samego końca. – Jestem muzykiem, flecistką. Sprawy kultury mnie dotyczą, to mój chleb powszedni i moja praca. Taka debata o kulturze powinna trwać 12 godzin i mieć 10 paneli – mówiła z żalem po spotkaniu.

Współpraca
W kawiarni Mito osób nie związanych z Archipelagiem na dyskusji pojawiło się jeszcze więcej. Wciągnęła ich opowieść Przemysława Paska, prowadzącego Fundację Ja Wisła . Opowiadał o wymuszonej, ale owocnej współpracy z kibicami Legii. – Karki przed każdym meczem zachodziły na naszą barkę Herbatnik, która stała w porcie Praskim, aby się napić. Jako dobry gospodarz witałem zdziwionych Legionistów i pouczałem o zasadach dobrego współżycia – mówił Pasek. A zasady były proste: nie zostawiamy petów ani butelek, dbamy o barkę, bo ona służy społeczności. Z czasem zadomowieni kibole zaczęli przychodzić na koncerty i tańce organizowane na barce, a czasem pomagali w pracach remontowych.

Czy wiek jest przeszkodą?
Widownię podzieliła sprawa wieku. – Dlaczego w kółko mówimy o współpracy pokoleń? To ludzie mają ze sobą współpracować, nie pokolenia! – zakrzyknęła Joanna z trzeciego rzędu. Wojtek podkreślał, że współpraca jest bardzo trudna przy braku zrozumienia ze strony młodszych: – Młodzi się nami nie interesują! Czuję, że muszę zasłużyć, żeby ktoś młody na mnie zwrócił uwagę!
Zgodziła się z nim Magdalena Rosochacka-Gmitrzak z ISNS UW – Istnieje nietolerancja wobec starszych, bo młodzi panicznie się boją starości. – Nieprawda, oni nawet o niej nie myślą! – padło z sali. – Ależ tak, kultura masowa wypiera starość – dodała Agnieszka Matan, inicjatorka ruchów sąsiedzkich. – Wystarczy spojrzeć co się dzieje w publicznej telewizji, tam nie ma starszych prezenterek. A jedyną rolą dla starszej osoby jest ta promowana przez „Klan” – siedzieć cały dzień w domu, gotować obiady i cieszyć się rodziną – mówiła.
Iza Rutkowska, animatorka kultury, zapewniała, że dla niej we wspólnej aktywności zacierają się granice wieku. – We współpracy wszystko zależy od osobowości – przekonywała Archipelagowiczów.

Tekst: Hanka Nowicka
Foto: Kamila Szuba