Archipelag 14.03_Kamila Szuba-21
Dzieje się w Archipelagu- performatywne czytanie tekstu scenariusza historii Katarzyny Kobro

13 marca 2013 odbyło się drugie już spotkanie z dr hab. Wojciechem Pawlikiem. Rozmawialiśmy o szczęściu. Jak mówi Allain Touraine, francuski socjolog, by móc traktować o zagadnieniach ogólnych należy odwoływać się do doświadczeń codziennych. By zatem szczęście nie było jedynie mglistym pojęciem, lecz czymś bliskim i prawdziwym pochyliliśmy się nad historią Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego – pary znanych polskich artystów awangardowych. Odbyło się czytanie performatywne scenariusza filmowego opowiadającego ich losy. Tekst, który dotąd obecny był jedynie na papierze, ożył. Opisywana historia zaczęła rozgrywać się na naszych oczach. Ona rzeźbiarka, on malarz i teoretyk sztuki. W środowisku artystycznym jedna z najbardziej twórczych par. W domu dwójka ludzi, których wielka miłość zamieniła się w wielką nienawiść.

 

Scenariusz bazuje na książce Niki Strzemińskiej, córki pary artystów. Nika pragnęła zrozumieć dlaczego rodzinna sielanka zamieniła się w piekło. Dlaczego jej ukochana matka cierpliwie znosiła cierpienia zadawane przez ojca. Cierpienia psychiczne i fizyczne. Dlaczego mężczyzna kochający i wrażliwy stał się kimś obcym, prawdziwym tyranem. Niezwykła, trudna i nieco niezrozumiała historia jeśli przypomnimy, że chcieliśmy rozmawiać o szczęściu.

 

Uczestnicy spotkania prawdziwie poruszeni zadawali tysiące pytań. Rozgorzała dyskusja, pytano o tworzoną przez nich sztukę, o ich charaktery i temperamenty, o manifest artystyczny Kobro, o doświadczenia wojenne oraz o miłość rodziców do córki. Z każdą chwilą historia stawała się coraz mniej oczywista, dramatyczne doświadczenia takie jak wojna, kalectwo a także zazdrość – o ukochaną osobę oraz o pozycję w artystycznym świecie, sprawiały, że coraz wyraźniej stawał nam przed oczami kolorowy kolaż, w którym znajdziemy wszystko poza oczywistym podziałem na czerń i biel.

 

Człowiek wspina się przez całe życie. Stara się zdobyć swój szczyt zwany szczęściem. Czasem jednak chwila nieuwagi sprawia, że spada. Im wyżej udało mu się wspiąć, tym boleśniejszy będzie jego upadek. Dlaczego bohaterom nie udało się utrzymać rodzinnego szczęścia? Czy można przebaczyć? Pytania ogromnie trudne, na które na ogół odpowiada dopiero samo życie. O jednym jednak warto pamiętać – musimy się wspinać. Jak dodaje Wojciech Pawlik, prowadzący seminarium i współautor scenariusza, i jak zapewne dodać chciałaby Kobro, kochać warto zawsze, choćby na chwilę. Kobro i Strzemiński kochali. A sztuka nadała ich życiu sens.

Opr. Joanna Janikowska

Foto: Kamila Szuba